Prezydent Donald Trump w odpowiedzi na pytania dotyczące ataku rakietowego na szkołę w Minab, do którego doszło pierwszego dnia wojny z Iranem, stwierdził: 'Nie sądzę, żeby to byliśmy my. W tamtym czasie wystrzeliwano wiele rakiet’. W późniejszej wypowiedzi dodał: 'Mówią, że to była nasza rakieta. Może była, ale nie widziałem niczego, co kazałoby mi wierzyć, że to była nasza rakieta’.
Analiza: Wypowiedź ta nosi znamiona absurdu i unikania odpowiedzialności w obliczu poważnego incydentu wojennego. Prezydent USA, dysponujący dostępem do najbardziej zaawansowanych systemów wywiadowczych i satelitarnych na świecie, sugeruje 'przypadkowość’ trafienia w obiekt cywilny, używając argumentu o dużej liczbie rakiet w powietrzu. Jest to retoryka groteskowa, ponieważ zrzuca odpowiedzialność na chaos wojenny, jednocześnie podważając wiarygodność własnych służb wywiadowczych, które zazwyczaj weryfikują trajektorie i sygnatury uzbrojenia w czasie rzeczywistym.
Kontekst faktyczny: Atak na szkołę w Minab jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych epizodów trwającego konfliktu z Iranem. Twierdzenie prezydenta, że 'nie widział niczego’, co potwierdzałoby udział USA, stoi w sprzeczności z oczekiwaniami dotyczącymi transparentności dowodzenia w nowoczesnej wojnie. Sytuacja ta wpisuje się w szerszy schemat działań administracji, która stara się dystansować od kosztów politycznych i humanitarnych operacji w regionie, jednocześnie wnioskując do Kongresu o miliardy dolarów na kontynuację działań wojennych.
Zrodlo: SprinterPress, 25.06.2026.
Be First to Comment